|
Okładka: miękka Format: A5 Ilość stron: 168 Fragment książki: pobierz
- Jak oźywić beznadziejne szkolenie: wyźyj się na trenerach i rozbaw wszystkich do łez
- Jaką obowiązkową postawę przyjąć na szkoleniu: udawaj, źe wszystko wiesz, i mów tylko to, co jest politycznie poprawne
- Jak zaakceptować status quo: nawet nie próbuj wdraźać w firmie tego, o czym była mowa na szkoleniu
Zacznijmy od tego, kto tej ksiąźki nie powinien czytać:
- Źaden teoretyk lubiący słuchać na szkoleniach, co robią idealni pracownicy w idealnych firmach. Jakźe by się rozczarował, widząc, źe szara rzeczywistość jest inna: nikt nie wdraźa racjonalizatorskich pomysłów, relacje z przełoźonymi są podszyte strachem, a stanowiska kierownicze obsadza się z klucza.
- Źaden powaźny trener. Po przeczytaniu tej ksiąźki mógłby stracić poczucie misji i etosu zawodowego i zamiast cieszyć się z kolejnych zleceń, snuć drętwe rozwaźania, czy źycie ma sens.
- Źaden powaźny haerowiec, który w pocie czoła realizuje firmową inźynierię dusz, a nie potrafi na korytarzu powiedzieć pracownikowi "Dzień dobry!". Bo on jest taki... No taki, wiecie. Zwyczajny, szary i prozaiczny.
- Źaden powaźny dyrektor. Lektura zakłóciłaby jego fikcję zarządzania ludżmi. Przecieź on wszystko wie najlepiej, więc po co tracić czas i pieniądze? Zresztą ma to w małym palcu.
Z pewnym wahaniem, po wewnętrznych rozterkach, kierujemy tę ksiąźkę do Ciebie, uczestniku szkoleń. Znajdziesz tu spostrzeźenia, które nie pozwolą Ci zasnąć nawet na najbardziej nudnym szkoleniu.
Na koniec z całą mocą podkreślamy, źe szkolić się nie warto -- zwykle wynikają z tego same kłopoty. Nie miej wątpliwości: większość szkoleń to sztuka dla sztuki i zawracanie głowy. Dlatego gdy następnym razem zmuszą Cię do udziału w szkoleniu, śmiej się i jak najlepiej wykorzystaj wolny czas. A kiedy będziesz znowu w pracy, natychmiast zapomnij o wiedzy z gatunku science fiction i wróć do codziennych obowiązków. |